Znajomości blogowe

12 komentarzy
Posiadamy swoje blogowe kręgi. Jedni znaczą dla nas więcej, inni mniej. Czasami odkrywami się przed wszystkimi, a czasami tylko przed nielicznymi przenosząc znajomości na inne płaszczyzny. "Widujemy" się internetowo, ale i w świecie realnym. Ile warte są takie znajomości dla Was? To odskocznia czy jednak część życia?
Jako, że jestem osobą bardzo emocjonalną tak i do ludzi podchodziłam w ten sposób. Ostatnio mam wrażenie, że poprzez swoje doświadczenia poukładałam te sprawy. Nie umiem tego wyjaśnić, ale wrzuciałam na luz, postawiłam na siebie i niejako przestałam się "starać". Jestem. Jestem otwarta. Jestem sobą, to znaczy, że nie naginam się pod kogoś. Widzę w tym klucz do sukcesu, gdyż gdy postępujemy zgodnie ze swoim sumieniem nie możemy mieć potem żali typu: "tyle dla niej/niego zrobiłam", "taka byłam dobra". Do tych wniosków doprowadziły mnie rozmowy z psychologiem. Czasem ktoś stojący z boku tak łatwo potrafi wyciągnąć znaczące wnioski. Nie jest on uwikłany emocjonalnie, ma wiedzę i doświadczenie i nasze problemy są dla niego banalnie proste do rozwiązania. Gdy ja emocjonalnie, z zacietrzewieniem tłumaczę jakąś sytuację, a dostaje prostą i trafioną ripostą konkuzję... Otwieram oczy... Myślę, no tak. Tak!
Świat znajomości interentowych daje mi wiele. Bardzo cenię sobie bliskie znajomości z moimi blogowymi koleżankami. Życie nauczyło mnie jednak, że takie znajomości można bardzo szybko, bez konsekwencji zakończyć. Wspólne doświadczenia cementują ludzi, a nie słowa. Słowa są proste w sytuacji gdy klikamy te literki zza klawiatury. Jak wiecie mam pierdolca w temacie lojalności. Staram się więc wyłapywać te małe nic z pozoru nie znaczące gesty i słowa. Takim oto sposobem Internet przyniósł mi znajomość z moją kochaną Żółwinką :-) Z osobą, którą poznałam się przez Internet, a na pierwszym spotkaniu nie mogłysmy powstrzymać języków, łącznie z bardzo osobistymi tematami. Z osobą, z którą nie muszę widzieć się codziennie, ale wiem, że jest wszystko ok i gdy się odezwę nadal jest ok ;-) Z osobą do której mogę zadzwonić i wiem, że jak ma możliwość to pomoże. Do tego zawsze wysłucha i doradzi. Z osobą, z którą potrafimy rozmawiać nawet w konflikcie, to dla mnie bardzo ważne, bo na ogół konflikty zdzierają z ludzi te słowa, którymi się zasłaniają... To i wiele więcej, które już zostawię dla siebie :-)

12 komentarzy :

  1. Kochana, miód na moje zakompleksione serce i głowę. Bardzo dziękuję:) Pamiętam doskonale nasze pierwsze spotkanie i to jak to mi nie zamykała się buzia, i jak to ja wywaliłam na stół moje największe bolączki. To prawda, zaiskrzyło od razu, później było trochę ścierania się, ale jak widać takiego, które doprowadziło nas do znajomości przeniesionej i utrzymywanej w realu. Ważne jest to, że zaakceptowałaś moją inność i to, że można nie widywać się codziennie, rozstawać z poczuciem "nie nagadałam się" i za sobą trochę zatęsknić. Tak, tak, niby to mi się nie chce ruszyć dupy, ale jak dłużej się nie widzimy to zaczyna mi się tęsknić. Nie trzeba ciągle zapewniać się o przyjaźni, a po prostu ją budować. Ściskam serdecznie i ja o Tobie mogłabym napisać to samo, buźka:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to jednak część życia. Tak jak piszesz, każdy ma swoje kręgi. I ja też tak mam, że jedni znaczą dla mnie baaardzo dużo i mam nadzieję, że kiedyś uda mi się z nimi spotkać w realu (nie! nie tym sklepie :p) A innych po prostu lubię czytać. Są też tacy, których podziwiam za ich pasje i twórczość.

    Ja myślę, że poprzez bloga można zyskać prawdziwego przyjaciela. Zresztą dla mnie przyjaźń to taka nić porozumienia między duszami...wiem, że śmiesznie to brzmi, ale inaczej tego nie potrafię nazwać ;P I jesli jest ta nić to człowiek nie musi się strać i udawać kogoś innego :) Mój ulubiony fragemnt z "Tam gdzie spadają anioły" to jak mała Ewa tłumaczyła swojemu tatusiowi (czy babci- już nie pamiętam) "Oni mnie nie lubią. Nie szkodzi. Kiedyś spotkam kogoś, kto będzie mnie lubił, nawet gdy nie będę się o to starać. Gdy ktoś cię lubi, bo się starasz, to nie lubi cię takiej, jaką jesteś. Lubi nieprawdę o tobie."

    Buziaki Moaaczku ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. też mam taką przyjaźń :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O przyjaźni nie świadczą słowa lecz czyny. Masz rację Madziu kochana. I nie ważne w jaki sposób kogoś poznajemy. Ważne jak rozwinie się znajomość. I jak najbardziej prawdziwe jest stwierdzenie, że przyjaciół poznaje się w trudnych chwilach... A jeśli ktoś przyjacielem być przestaje to znaczy że nie był nim nigdy.
    Ciekawa jestem jak by nam było blisko siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przedostatnim zdaniem się nie zgodzę. Przyjaźń czasem nabiera chłodu, samotności, czasem musi coś przejść ciężkiego, aby się wzmocnić. Kiedy kumpela mi mówi "Wiesz, naprawdę Kinga jest wspaniała, kochałam ją jak siostrę, ale potem jakoś się rozeszło.Miałam zadzwonić, nie zadzwoniłam i czas minął, chyba ze dwa lata, bo dzieci, bo ona poznała nowego faceta itp." Wtedy ja na to, to zadzwoń dzisiaj,nie czekaj na przypadek. Czasem bardzo mało trzeba,sytuacja życiowa, telefon zza gór, tak jak w miłości, nie ma wiecznie ognia :)

      A w trudnych chwilach pomagają ludzie dobrzy, co akurat są blisko. Czasem nawet obcy człowiek, da czasem więcej wsparcia.Po prostu człowiek potrzebuje drugiego człowieka.Druga sprawa, trzeba potrafić pozwolić sobie pomóc, tak mało ludzi potrafi prosić o pomoc.

      O przyjaźni potrafimy pięknie mówić,pisać...ale ciężko nam nim być.

      Usuń
    2. Może się jeszcze kiedyś o tym przekonamy :) Jestem żywym dowodem na to, że wszystko co zaplanuję mi się nie spełnia. Jedynie moje podświadome pragnienia...
      Wspólne przeżycia albo scalają przyjaźń, albo powodują jej zakończenie. Nie wszystkie są w stanie znieść to "wiele". Te które przetrwają są dużo warte.

      Usuń
  5. Znamy się prywatnie więc nie będę rozwijać tematu ale tego co zawsze mi brakuje w takich dyskusjach, czy konfliktach małżeńskich to skupienie się na sobie "Ile ja zrobiłam", "Ile ja dałam"...tak ciężko nam zaufać w tych czasach, by bezinteresownie dać siebie. Jak coś zgrzyta między dwojgiem, każdy chce tylko swoich racji i tylko słychać to JA... myślę, że dobrze jest zapomnieć o JA a dostrzec, że jednak też się coś otrzymało, że też ktoś poświęcił coś dla nas,na pewno coś takiego można odnaleźć w każdym człowieku, który choć przez chwile był nam bliski.Niestety egoizm siedzi w każdym z nas, ciężko go poskromić.

    Co do blogowej sfery...chyba się starzeje, bo mam dystans do tego świata. A znajomości czy sympatie zdecydowanie wolę rozwijać w realu. Rozwalona na kanapie, z kawą i namacalnym uśmiechem czy rozczarowaniem w oczach. Choć skrawki, które podczytuje dodają siły, czasem motywują, czasem uczą a czasem przestrzegają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Dlatego gdy w pełni zaakceptujemy egoizm tego drugiego człowieka możemy poczuć się jak w domu. Nic nas nie zdziwi. Robię coś bo chcę, a nie, aby powiedzieć "a ja...". Być w zgodnie ze samym sobą zyskując spokój :)

      Usuń
  6. Czasem znajomości blogowe znaczą dla mnie więcej, czasem mniej, mam kilka bliższych osób poznanych przez bloga, a jednocześnie...
    Nie nazwałabym bliską przyjaźnią relacji, która opierałaby się tylko na pisaniu do siebie, na odległość. Jeśli choć raz na jakiś czas nie spotkają nas wspólne doświadczenia, coś się niepostrzeżenie rozsypuje.Tak, jak napisałaś: to wspólne doświadczenia cementują przyjaźń...
    A czasem, choćby się chciało, nie sposób się do kogoś przekonać, bo jednak zbyt wiele dzieli i różne zawirowania niepostrzeżenie oddalają.
    Uściski,

    M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm... moim najlepszym przyjacielem jest mój K.
    Co do babskich przyjaźni kilka razy się sparzyłam. Mam parę bliskich koleżanek, przyjaciółkami nazwałabym... może 2-3 dziewczyny. I to wcale nie takie, z którymi widuję się kilka razy w tygodniu.
    I bardzo miło było mi Ciebie poznać, cieszę się, że udało Nam się poznać na żywo :)to bardzo ciekawe doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Takie blogowe znajomości są super, mi udało się osobiście zobaczyć z jedną osobą z blogowego kręgu, spotkanie było krótkie, przypadkowe ale niezapomniane. Chętnie spotkała bym kilka innych jeszcze "koleżanek" które są mi jakoś bliskie dzięki tym spotkaniom w sieci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne są takie przyjaźnie. Chciałabym mieć okazję spotkać kogokolwiek z blogowych znajomości. :) Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń