Blogging every day: day 5 (jeszcze)
Choć właściwie już sobota ;-)
Kryłam się dziś po kątach, aby dokończyć książkę, której oglądanie ekranizacji miałam zaplanowane na wieczór. Kradłam każdą chwilę na czytanie. Książka wciągnęła mnie bez reszty. Można rzec po prostu: dobra! Czytałam wiele pochlebnych opinii na jej temat. Przerwałam więc czytaną inną książkę na rzecz "Czarownic z Salem Falls". Moja pierwsza książka Jodi Picout. Nie zawiodłam się. Naprawdę polecam, polecam, polecam! Zaskakujące zakończenie, choć przeszło mi ono przez myśl... Jednak dynamika akcji w końcówce książki przykryła ten wniosek... Zakończyłam i pełna nadziei od razu włączyłam film. Rozczarownie przyszło już na samym początku. Ja wiem, że ekranizacje na ogół są gorsze od książek, ale ja się pytam: kto przekłada te scenariusze??? Czemu nie można zrobić wiernej kopii książki? Ja nie piszę o wyobraźni każdego z nas. Ja piszę o tak oczywistych przekłamaniach jak np. sposób poznania sie głównych bohaterów. Nie wspomnę już o tym, że chyba film był niskobudżetowy, bo zabrakło im jednej czarownicy... W sumie kaska to chyba nie powód, bo na pewno jakaś statystka byłaby wniebowzięta mogąc zagrać rolę nawet za darmo. Tak, to jednak nieudolność reżysera...
Nie oglądajcie tego filmu... Ani przed książką, ani po książce... Strata czasu, ja pod koniec przewijałam, a jak zobaczyłam owo zakończenie ZUPEŁNIE inne niż w książce, nie umiałam zrozumiec po co tworzy się filmy na podstawie powieści? Przypominam sobie jedną tak fatalną ekranizację książki Giffin "Coś pożyczonego". Film nazywał się "Pożyczony narzeczony" i był zły. To słowo, które przychodzi mi do głowy ;-)
Jedynym miłym zaskoczeniem był Downson ;-) Jak każda nastolatka oglądałam "Jezioro marzeń" i nie przypominam sobie, abym widziała tego aktora od tamtej pory w jakimkolwiek filmie. Fajnie się go oglądało, urósł ;-)))
Jeszcze słowo o książce, którą przerwałam. Jest nią "Musimy porozmawiać o Kevinie". Pierwszy raz czytam książkę po obejrzeniu filmu i jestem zakoczona wiarynością scenariusza! To ja rozumiem! Czytam ją, aby wychwycić więcej szczegółów, gdyż film wywarł na mnie OGROMNE wrażenie! Analizowałam go na różne sposoby, czytałam opinie ludzi w Internecie, oglądałam w sumie chyba 3 razy. Ten film mogę Wam z czystym sumieniem polecić. A o książce wypowiem się jak przeczytam ;-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)

Niestety to samo mogę powiedzieć o "Poradniku pozytywnego myślenia" - książka super, a film... No cóż... chyba przestanę oglądać ekranizacje fajnych książek.
OdpowiedzUsuńJestem jednak... :) Uwielbienie do czytania powoduje, że sama nie wiem za którą książkę złapać. Skończyłam Tysiąc wspaniałych słońc, Miłość z kamienia czytam od 2 miesięcy i przebrnąć nie mogę (podoba mi się bardzo, jest prawdziwa w końcu to autorka opowiada o sobie i o stresie bojowym, którego się nabawiła mając męża reportera wojennego - ale niesamowicie ciężka). Z biblioteki wypożyczyłam "Dziewczynka, która widziała zbyt wiele" a od mamy skubnęłam "Lato nagich dziewcząt". Nie wspomnę o dwóch książkach, które kupiłam "Alibi na szczęście" i druga jej część "Krok do szczęścia". I od czego by tu zacząć? Od biblioteki rzecz jasna :)
OdpowiedzUsuńCo do ekranizacji i adaptacji książek na wielkie ekrany. Zawiodłam się kilka razy. Jedz módl się i kochaj to film, który uwielbiam, a przez książkę przebrnąć nie potrafię... robiłam już 3 podejścia). Większość to ekranizacje. Z adaptacją to te filmy mają niewiele wspólnego.
Musimy porozmawiać o Kevinie nie czytałam i nie oglądałam niestety. Mój syn oglądał w szkole i podsumował tak - Mamo, koniecznie musisz ten film zobaczyć!!!!
No nie mam wyjścia.
Buziaki :***
Pogadałabym z Wami o książkach, ale ostatnio czytam głównie serię z Agathą Raisin na odmóżdżenie i Wysokie Obcasy Ekstra mielę w pracy od 2 tygodni
Usuńo Tak, przez ksiązkę Jedz, módl się i kochaj też przebrnęłam z ogrrromnym trudnem;)
UsuńA nie mówiłam ... ?! W sensie pisałam? :) Jak wiesz "Czarownice z Sallem" również były moją pierwszą i jak do tej pory jedyną książką Picoult, jaką przeczytałam. Podobały mi się tak(!) bardzo, że teraz troszkę boję się sięgnąć po kolejną książkę tej autorki ... Nie lubię uczucia zawodu, a nie wiem czy coś jest w stanie przebić tę już poznaną ^^ Dlatego co rusz sięgam po coraz to nowe lektury, a TE książki zostawiam sobie na deser :)
OdpowiedzUsuńCo do filmu, to również miałam mieszane uczucia podczas oglądania ... Ale nie żeby aż tak! ;) Nie żałuję, że go obejrzałam. Mimo wszystko fajnie było go zobaczyć i troszkę na nowo przeżyć tę historię. Być może jestem mniej krytyczna, ponieważ minęło dużo czasu pomiędzy przeczytaniem "Czarownic ...", a ich obejrzeniem. Owszem zwróciłam uwagę na kilka nieścisłości, ale nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Czasem wyobraźnia reżysera jest pomocna i tym samym podbija atrakcyjność książki. Tu tego oczywiście nie było! W ekranizacji nie podobało mi się tylko jedno - okrojenie książki. Dlatego muszę się zgodzić, że film marnie odwzorowuje książkę! Tej historii nie trzeba było ani tuningować, ani tym bardziej okrajać! Książką delektowałam się przez kilka dni, film natomiast mignął mi tylko przed oczami, nie zostawiając po sobie żadnych przemyśleń. Nie było zachwytu WOW!, na który "Czarownice ..." zasługują. To było po prostu miłe przypomnienie przecudownej lektury :)
Dlatego to zawsze! cenię sobie książkę nad film ^^
Ściskam weekendowo :*
Czytałam dwie pozycje Jodie i nie zawiodłam się. Myślę, ze dziewczyna ma jeszcze werwę do pisania, a nie, jak wielu, produkuje za pobrane zaliczki i podpisane kontrakty
UsuńJodi Picoult polecam serdecznie.Czarownice są dobre, ale wszystkie jej książki przebija DZIEWIĘTNAŚCIE MINUT dla mnie najlepsza jej książka.Przeczytajcie koniecznie bo warto.
OdpowiedzUsuńPamiętam, gdy Julita poleciła książkę Jodi Picoult "Zagubiona przeszłość", spodobała mi się i kolejną pozycją jaką przeczytałam były właśnie "Czarownice z Salem Falls" Bardzo dobra książka,dlatego nigdy nie oglądam ekranizacji, ponieważ przeważnie mnie rozczarowują.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie wolę książki od ich filmowych odpowiedników. Zawsze staram się najpierw przeczytać książkę. Teraz czytam Grę o Tron, bo K. chce zacząć oglądać serial :)
OdpowiedzUsuńPorozmawiajmy o Kevinie ...ten film został ze mna na bardzo długo. Analizowałam, czytałam opinie na necie, ogólnie miałam bardzo podobne odczucia jak Ty. I do tej pory jest to film, który wywiera na mnie ogromne wrażenie. Teraz kiedy mam własne dziecko planuję obejrzeć go jeszcze raz, ale mam wrażenie, ze jeszcze za wcześnie. W ogóle w całej tej historii jest coś przerażająco fascynujacego.
OdpowiedzUsuń