Blogging every day: day 3
Teraz już wiecie dlaczego pisałam o najgorszym tygodniu na pisanie :-)
Przeprowadzaliśmy się do tej pory 7 razy. Ten jest ósmy. I na wiele lat ostatni, mam nadzieję :-) Jeszcze tylko mały przystanek na czas remontu u rodziców.
Ostatni dzień w mieszkaniu w którym dobrze nam się mieszkało. Piję ostatnią kawę, M pojechał z ekwipunkiem. Będzie ostatni szampan Dorato i obiad już na mieście :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)

Współczuję! Wiem coś na temat przeprowadzek :/ Dlatego też POWODZENIA!
OdpowiedzUsuńP.S. Mnie na dziś przydałaby się cała skrzynka Dorato! Koszmarny dzień!
Miało być Piccolo ;-)
UsuńMuszą być i koszmarne, by doceniać te piękne ;-) Ściskam :-***
To ja już wolę Dorato :D
UsuńWiem wiem ... , ale ta wiedza nic a nic nie przeszkadza mi we wnerwianiu się.
:***
Jeszcze jedno! Wszystkiego najlepszego! Niech Ci się wiedzie jak w bajce ^^
UsuńSpełnienia ... :***
Ostatnią czyli którą? ;)) Ja po przebudzeniu obowiazkowo 2 filiżanki inaczej chodzę po ścianach. ;)) Mnie też czeka remont, mam stracha bo muszę wszystko ogarnąć sama. Pozdrawiam serdecznie. :)
OdpowiedzUsuńDasz radę ;-) My kobiety twarde sztuki jesteśmy ;-)
UsuńTeż współczuje, ja jeszcze sie do końca nie rozpakowałam, a ja wiem, ze moja przeprowadzka tylko tymczasowa...
OdpowiedzUsuńMarzę już o tej stabilizacji. Przechodziłam to wiele razy...
Usuńwłaśnie o takim pisaniu na przymus mówiłam - nie ma o czym pisać, nie ma tematu, czasu, chęci i możliwości, ale "trzeba". ;)
OdpowiedzUsuńTo trzeba to motywator ;-) Tematów mi nie brakuje, tylko czasu :-)
UsuńA może to wcale nie taki najgorszy tydzień na pisanie? Przynajmniej tematów Ci nie brakuje ;)
OdpowiedzUsuńJak wyżej, tylko czasu ;-)
UsuńGratuluję!Zaczyna się nowy etap!
OdpowiedzUsuńTak ;-)
UsuńDzięki :-*
A kiedy fotki z Gosią dostanę? :-)
Przeprowadzacie się teraz "do siebie"?
OdpowiedzUsuńKochana ja trzymam kciuki teraz za Ciebie w dwoch kwestiach - wiesz jakich :) Twoje wczorajsze trzymanie poskutkowalo i dzis dostalam podwyzke :) wiec mi juz nic a nic wiecej nie potrzeba :P
OdpowiedzUsuńo jejku, ja też już miałam tyle przeprowadzek! :) powodzenia :)
OdpowiedzUsuńBól przeprowadzki jest straszny, ale ta wizja co potem-mhmmm
OdpowiedzUsuńchyba nie taki najgorszy, masz o czym pisać ku pamięci
OdpowiedzUsuńNajlepszego imieninowo
Kiedy ten przystanek?
OdpowiedzUsuńAle po przeprowadzce jak pięknie będzie- na swoim ;) U mnie kończy się remont łazienki i mimo wiecznego syfu cieszy myśl, że w końcu będę mieć swoją łazienkę, ze swoimi kosmetykami, a nie codziennie z ręczniczkiem do teściów ;)
OdpowiedzUsuńja bym chciała już też :)
OdpowiedzUsuńwow... no powodzenia moja droga :-)
OdpowiedzUsuń8 przeprowadzek??? ja ledwo przeżyłam tą ostatnią, stwierdziłam, że wolę kolejne dziecko rodzić niż się znowu pakować...
To powodzenia w przeprowadzce! :-)
OdpowiedzUsuńDopiero przy takich okazjach możemy zobaczyć, jak wiele rzeczy nazbieraliśmy od ostatniego razu, co? ;-)
Aaa, i troszkę spóźnione urodzinowe buziaki! Wszystkiego najlepszego! :-)