Zrób sobie dżem! To proste.
Gdyby ktoś powiedział mi, że będę robić weki to... Po prostu nie uwierzyłabym mu na słowo, a dowodu nie mógłby mi dać. To nie znaczy, że nie chciałam. Bo chciałam! Chciałam bardzo, od momentu jak kilka lat temu zakochałam się w książce "Dom nad rozlewiskiem". Kto czytał, ten zna te opisy celebracji jesieni, a ja jestem z tych kochających tę porę roku.
Małgosia z mamą szykowały przetwory na zimę, a ja oczami wyobraźni widziałam siebie w tych słoikach, ale historie tworzyły się jedynie w mojej głowie, a stamtąd daleko było do rąk, które miałyby tę robotę wykonać. Nie zdarzyłoby się to pewnie do chwili obecnej, gdybym nie dostała od sąsiadki miski malin. Nie mogłam ich zmarnować więc od razu pomyślałam, że zrobię dżemy! Na zimę! Tiaaa... Nie dotrwają do niej ;-)

Tego samego dnia pojechałam po cukier żelujący i zabrałam się do pracy. Nie spodziewałam się, że zrobienie dżemu z malin jest takie proste. Wystarczy zagotować owoce, potem dodać cukier żelujący (proporcje są na opakowaniu cukru) i nałożyć do słoików.

Ja dla pewności zawekowałam jeszcze dżemy. Niektórzy wkładają gorące przetwory i odwracają słoiki do góry nogami i to wystarczy, aby dżem się zawekował. Ja nie raz straciłam wiele dań, które miały się zawekować na potem, a popsuły się i trafiły do kosza, dlatego na kilka minut włożyłam zakręcone słoiki do gotującej wody, a potem odwrócone poukładałam na ściereczce na blacie. Wyszło mi 8 słoików, ale połowę już zjedliśmy. Tym samym sposobem zrobiliśmy też jabłka na szarlotkę (swojskie) i ogórki na ostro! Przepis na ogórki opublikuję Wam jutro.

Mam ogromną satysfakcję z tego, że zrobiłam te dżemy sama. Smakują jakby milion razy lepiej niż kupne, bo wiem co w nich w środku jest, a raczej... Czego nie ma! Cieszę się, że moje dziecko je zdrowo.


Czas potrzebny na zrobienie dżemów malinowych to ugotowanie czyli wrzucenie do garnka z ugotowaniem wody dajmy na to 5 min., samo gotowanie około 30-60 min. Ponakładanie do słoików 5-10 min, plus zawekowanie 10 min.
Przekonałam Was do zrobienia własnych przetworów?

W czasach, gdy wszystko możemy sobie kupić, takie samodzielnie przygotowane przetwory mogą być cudownym prezentem! Taki prezent handmade, zrobiony z miłością, kto by się nie ucieszył?
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)

Ale mi narobiłaś ochoty :) szkoda, że wcześniej nie zebrałam się, żeby zrobić dżem malinowy.
OdpowiedzUsuńCzekam na przepis na jabłka do słoików :)
Już zrobiłam, uwielbiam robić przetwory :)
OdpowiedzUsuńJa już dżemy mam za sobą. W tym roku zrobiłam malinowy, śliwkowy i gruszkowy.
OdpowiedzUsuńDziewczyny to wcale nie jest trudne, róbcie dżemy i nie trujcie się tymi kupnymi. :)
Ja za sklepowymi nie przepadam
OdpowiedzUsuńJa w tamtym roku robiłam z malin - i chyba w tym też się skuszę właśnie :) może nawet w ten weekend się uda!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńJa do kilku lat robię swoje przetwory,w tamtym roku były brzoskwinie które tak mi obrodziły że kilka gałęzi pękło i jabłka których dostałam 2 wiadra od szwagra.Radocha tak jak piszesz i smaki całkiem inne wyraziste poezja
OdpowiedzUsuńW tym roku jestem juz po 18 słoiczkach z grzybkami
Przez przypadek odkryłam że mój ślubny prezent (14 lat) robot kuchenny ma tarkę która super trze na paski. Jutro w planach seler w słoiki ponieważ uwielbiam sałatkę z selera,ananasa,szyki,pory,kukurydzy ;)
Potwierdzam!!!
OdpowiedzUsuńJeśli jeden, jedyny raz wysilisz sie i popełnisz swój własny dżemik, sklepowego już nie tkniesz.
A jeszcze taki Maminy...niebo w gębie!!!
Prócz kanapek dodaję takiego swojaka do naturalnego jogurtu, jem wtedy baaardzo owocowy jogurt ;)
Szkoda, że nie pisałaś o tych słoikach w ubiegłym tygodniu. Miałabym się czym pochwalić. Dwadzieścia sztuk litrowych słoików bigosu, leczo, fasolki po bretońsku, gulaszu, warzyw, śledzia, pulpetów w sosie pomidorowym, a na deser ze 40 kotletów. Było w czym wybierać. Niestety szybko zniknęły, wprost nieproporcjonalnie do czasu poświęconego na ich wykonanie. Nawet nie zdążyłam zdjęcia zrobić:) Ochoty narobiłaś i parę słoiczków dżemu muszę zrobić:) Jutro idę na bazarek po śliwki i maliny:)
OdpowiedzUsuńPrzypomniał mi się Wasz wekowy doping przed moim urlopem. Bardzo pomógł, bo się udały :-) Zolwinko, o sledziach bym nie pomyślała. A jakie to?
UsuńA można nawet i bez cukru żelującego :) Mam rewelacyjną książkę z 1987 o przetworach i z niej korzystam :)
OdpowiedzUsuńNo fakt, takie zdjęcia przekonałyby największego leniucha.... mniam! :D
OdpowiedzUsuńA ja spróbuje pokombinować jeszcze z mieszanymi, na pewno będzie gruszka i śliwka, nie wiem czy razem :-)
OdpowiedzUsuńNajlepiej jest gdy mamy jeszcze swojskie owoce, wtedy już eko 100% :-)
OdpowiedzUsuńJak ozdrowieję i będą jeszcze maliny to muszę dorobić.
OdpowiedzUsuńJa bez książki, jak zwykle ze łba wszystko ;-)
OdpowiedzUsuńAmen :-)
OdpowiedzUsuńJeszcze może zdążysz z malinami!
OdpowiedzUsuńJabłka tylko ugotowałam i zawekowałam. Potem będzie można dodać cynamon :-)
Jeju, w myślach mi czytasz! Od jakiegoś czasu chodzi za mną myśl zrobienia własnych dżemów i powideł, ale szczerze mówiąc nie wiedziałam jak się za to zabrać, bo ostatni raz widziałam jak mama i babcia je robią jak byłam mała :) Ale skoro piszesz, że to banalnie proste to chyba się skuszę :D Wygląda baaardzo smakowicie!
OdpowiedzUsuń