What's up baby? #12
... czyli co wydarzyło się w tym tygodniu.
Na początek egzamin na pas karate i dumne matki fotografujące ;-)
Potem Dzień Rodziny w szkole i małe, kochane ludziki recytujące, tańczące i śpiewające.
Wiecie jak rzadko zdarzają mi się takie chwile by po południu mieć ten luz nicnierobienia? U Was tak samo? Acha.
Za to Harry się nie krępuje ;-)
Pogoda w kratkę, ale to nic nie szkodzi :-)
Nawet biegać z gołymi nogami.
Dojechały moje LilyLolo. Jestem totalnie ZA-KO-CHA-NA!
Nigdy nie miałam tak dobrze dobranego koloru podkładu. Zrobię o nich osobny wpis bo są tego warte!
Foto wpis, który dla Was szykowałam możecie zobaczyć TUTAJ.
W deszczowe dni jeszcze milej się siedzi przy świeczkach. Tutaj w kominku sojowy wosk BBC Blueberry Cheesecake.
Środa to shopping z Żółwinką.
I pyszna mrożona, ciasteczkowa w Coffee Heaven.
Wszędzie tego tyle i NIC mi się nie podoba...
A w Domkowie spokój i zabawy w
1. lekarza (Harry jako asystent lekarki)
2. fryzjera.
Przed wyjściem na zakupy numer 3 ;-)
Dzienna porcja witamin dla Kuby i KP.
Jeszcze nie wróciliśmy z Chorwacji, a już powoli napomykamy, że w przyszłym roku może...
Tak mało mam czasu na sport ostatnio. Strasznie żałuję...
Potrzebowałam już małego cięcia. Widzicie te kraty? To PRL-owski salon w moim mieście. A w nim jedyna fryzjerka jaką znam, której jak mówisz, że chcesz podciąć końcówki to podcina 0,5 cm :)
Na przemian z deszczem molestujące słońce. Ja poradziłam sobie z nim roletką DIY do czasu, aż w końcu zamówię weneckie rolety.
Udanego tygodnia Kochani ♥
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
.jpg)


.jpg)









.jpg)






.jpg)

Jak miło się czyta twój blog :) Te fotorelacje są cudowne!
OdpowiedzUsuńdo tego fryzjera chodziłam kilka lat ;)
OdpowiedzUsuńFotorelacje boskie!
OdpowiedzUsuńczekam.niecierpliwie.na wpis o podkladzie :)
super mix. jesteś śliczna!
OdpowiedzUsuńwidzę, że tydzień miałaś dość aktywny ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ;)
Żółwinka buziaka nie pokazuje, a szkoda :) Ale za to jaki pazur ma boski :)
OdpowiedzUsuńTwoja buzia perfekcyjna. I wątpię czy to zasługa Lily L :P Geny robią swoje. Czekam na wpis na temat tych kosmetyków, bo sama mam na nie chrapkę, choć ich cena nie do końca mi się podoba.
Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy face-to-face:) Już miałam zaapelować o blogową zrzutkę na redukcję mojego drugiego podbródka, bo jak patrzę na to zdjęcie to tylko on mi się rzuca w oczy:)
UsuńNie byłam nigdy w tym salonie, a obok jest blok w którym mieszkałam 5 lat ;) Może warto byłoby spróbować, bo teraz jeżdżę aż do Marek. Makijaż to zawsze mnie u Ciebie zachwycał, dlatego czekam z niecierpliwością na notkę o Twoim nowym nabytku :) Ja też strasznie potrzebuję jakiejś nowej torebki! Powodzenia w dalszych poszukiwaniach :)
OdpowiedzUsuń