Goodbye Appetite - seriously?
Jakiś czas temu - gdzieś na jesieni - kupiłam błyszczyk Eveline. Nie był to zaplanowany zakup. Wystawione były przy kasie więc wzięłam tak mimochodem ;-) Pierwsze skojarzenie: błyszczyk hamujący apetyt? Serio? Potem myślę: skończył mi się bezbarwny, a co, wezmę! ;-) Po rozpakowaniu go z kartonowego opakowania i otworzeniu byłam miło zaskoczona zapachem grejpfruta. Lubię cytrusowe zapachy więc myślę, że jest ok. Z tyłu głowy chodzi mi jeszcze tylko myśl o jego przewodnim zastosowaniu. Szczerze? Nie wierzę, ale myślę jednak sobie: a może? ;-) Jeśli teraz nasuwa Wam się pytanie czy działa? To z czystym sumieniem odpowiadam, że nie :-) Mimo wszystko ma przyjemny aplikator i konsystencję. Jako takie mazidło do kieszeni się nadaje. Ja lubię mieć takie bezbarwny błyszczyk pod ręką. Po tym czasie użytkowania nie wygląda estetycznie, mimo, że nie był często eksploatowany. Napisy się pościerały i wygląda trochę jak błyszczyk z kiosku ;-) Nie kupię go ponownie, ale będzie mi się przyjemnie kojarzył z moja naiwnością ;-)

Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)


Widziałam też taki bodajże z AA, ale nie kupiłam, nie lubię błyszczyków :)
OdpowiedzUsuńJeszcze trochę i wymyślą błyszczyk redukujący cellulit :D Dobrze, że chociaż ładnie pachniał, ale opakowanie rzeczywiście kiepskie. Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńMoaa piękne zdjęcia - nic tylko się od Ciebie uczyć :)
OdpowiedzUsuńnoe przepadam za blyszczykami szczegolnie te z brokatem mnie odpychala...
OdpowiedzUsuńbezxpomyslu.blogspot.com
lubię błyszczyki :-) mam jeden w odcieniu brzoskwiniowym :)
OdpowiedzUsuńheh czytałam tego posta i czekałam na zakończenie z ciekawością czy faktycznie hamuje apetyt :P;)
Hehe co też marketingowcy nie wymyślą :D.
OdpowiedzUsuńNie używam błyszczyków, więc nie wypróbuję na pewno. Kosmetyki z Eveline niektóre są bardzo dobre (odżywka do paznokci), ale opakowania niektórych pozostawiają wiele do życzenia. Jakiś czas temu używałam bazy pod podkład i za każdym razem kiedy kupiłam nowe opakowanie, od razu oklejałam je taśmą, bo fragmenty napisów pozostawały mi na twarzy i ciężko było się ich pozbyć. Teraz odkąd używam podkładu Bourjois nie muszę już martwić się bazą, więc i z Eveline zrezygnowałam. Jak widać nie tylko baza ma tą wadę opakowaniową.
OdpowiedzUsuńMoaa :D nie wierzę :) p.s. co Ty z tym niejedzeniem ????? ludzie którzy nie mają apetytu na jedzenie nie mają na życie :) znam jedną większą przyjemność od zjedzenia np. napoelonki do kawy .....seks...smutne jest życie gdy nie można jeść i próbować ciągle nowych smaków...
OdpowiedzUsuńŚwięte Słowa.......:):):):) HelaM.
UsuńNie miałam nawet pojęcia, że coś takiego w ogóle jest ;) Zabawne ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny blog :)
OdpowiedzUsuńJa też nie wierzę za bardzo w takie rzeczy, ale lubię grejpfruty i chętnie kupiłabym ten błyszczyk! ;D
http://mademoisellejuliet.blogspot.com/
Niezły chwyt, nie miałam pojęcia o takim cosiu.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na CANDY.
Pozdrawiam :-)
widać nie tylko ja nie wiedziałam :)
OdpowiedzUsuńPierwsze zdjęcie cudne!!!
OdpowiedzUsuń