DIY: papierowe pompony do mieszkania!
Musicie wiedzieć, że jak mi się coś spodoba to nie umiem odpuścić. Ma to miejsce w sytuacji gdy wiem, że potrafię, bardzo chcę i osadzenie wykonania w czasie nie jest dla mnie problemem. Olśnienia i inspiracji doznałam gdy przeszukiwałam Internet, aby wreszcie zdecydować się na wykończenie ostatniej ściany w pokoju Kuby. Zobaczyłam je... i już wpisywałam w google tylko różne kombinacje związane z wyrażeniem POMPON. Z pomocą przyszedł TEN blog, na którym znalazłam nie tylko inspiracje, ale i zdjęcia jak wykonać ów cudeńko! "Przepis" na pompon pochodzi od Marthy Stewart, ale ja udoskonaliłam go po swojemu :-)



Wykonałam 3 pompony do sypialni. Pierwszego dnia kupiłam za mało bibuły, więc dzieło musiałam dokończyć drugiego dnia, ale wiedziałam już mniej więcej z czym będzie wiązać się ta praca :-) Jeden mój pompon wykonany jest z trzech rolek bibuły. Każdy z trzech pomponów robiłam inaczej i teraz wiem który sposób jest najlepszy! Najbardziej równomierny pompon wyszedł mi gdy z każdą z trzech rolek bibuły rozprawiłam się pojedynczo. Każdą osobno złożyłam w harmonijkę i obcięłam brzegi. Pamiętajcie, aby dość mocno zaokrąglić te końce, czyli obciąć te załamania na krawędziach. Gdy już złożycie swoje harmonijki i nastąpi ten moment będziecie wiedzieli o czym piszę :-) Jedna rolka po rozwinięciu starczyła mi na złożenie jej na pół i... jeszcze raz na pół. Końce rozcinamy. Moje pompony są bardzo duże :-)


Każdą z harmonijek trzeba przewiązać sznurkiem lub żyłką na środku. Aby wygodniej było potem rozwarstwiać pompon, zwęziłam to miejsce. Trzy harmonijki położyłam na sobie i związałam. Jak zobaczycie w instrukcjach w Internecie jest tak, żeby wszystkie warstwy bibuły położyć razem. Na ogół robi się z ośmiu kawałków. Mój miał trzy razy po cztery czyli dwanaście. Przy mniejszych pomponach spokojnie wystarczy te osiem :-) Gdy już związałam moje półprodukty stworzyły mi one koło, jak na drugim zdjęciu poniżej. Potem zostaje już tylko rozwarstwianie każdego arkusza bibuły, aby był osobno. Trzeba to robić delikatnie bo nie trudno porwać taki papierowy pompon.


Tak wygląda efekt. Jestem pod wrażeniem!!! Wspaniale zagospodarowały mi kącik w sypialni. Przyczepione są na żyłkach do sufitu, gdzie mąż zamontował mi haczyki.


Widok z podłogi :-)

I całościowo :-)

Kubuś też chciał pompony do swojego pokoju :-) Została więc do dokończenia tylko ściana :-)

Jak Wam się podobają moje dzieła? :-)
xoxo Moaa ♥
ZAPRASZAM WAS NA FACEBOOK ♥
A jak nie widzieliście mojej ramki DIY to kliknijcie TU :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)


bardzo, a do Twojego pokoju to się chyba przeprowadzę! :)
OdpowiedzUsuńDawaj, miejsca starczy dla wszystkich ;-)
UsuńAle u Ciebie pięknie! :)
OdpowiedzUsuńBoski sposób na pokolorowanie przestrzeni :)
OdpowiedzUsuńSuper! Zrobię takie do udekorowania sali na weselę. Myślałam o tym, żeby kupić takie gotowe, ale teraz mogę je zrobić sama :) Dziękuję!
OdpowiedzUsuńwww.mojezycie-przedslubem.blogspot.com
Proszę :-)
UsuńWyszły Ci rewelacyjnie.
OdpowiedzUsuńJa robiłam takie do jednej z sesji. Sprawdzają się doskonale. Moje jednak były z gładkiej bibuły.
Teraz też stanowią dekoracje pokoju :)
Oooo, jak ładnie. Niby prosty sposób, a taki efektowny!!!
OdpowiedzUsuńwow super to wyglada!
OdpowiedzUsuńWow! genialny pomysł!
OdpowiedzUsuńZapraszam Cię na moje rocznicowe candy!
pozdrawiam
http://paulapearls.blogspot.com/
Ciekawy pomysł, może wypróbuje ;)
OdpowiedzUsuńświetnie to wygląda. :)
OdpowiedzUsuńŚwietny pomysł, bardzo ładnie komponują się z wnętrzem ;)
OdpowiedzUsuńMnie takie papierowe dekoracje zupełnie nie rajcują, ale pokój, Madziu, masz tak piękny, że mam ochotę się do niego wprowadzić! :) ♥
OdpowiedzUsuń:-)
UsuńJuż prawie skończony :-)
Nie chciałam balonów w sali weselnej i właśnie znalazłam alternatywę! Świetna dekoracja :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie się nadają! :-)
UsuńMarzy mi się taka sypialnia jak Twoja kochana, ale to chyba dopiero jak Zosiak będzie miał z 20 lat i się wyprowadzi...chociaż ostatnio sobie uświadomiłam, że moja córka może nie wyjechać na studia do innego miasta, bo w Krakowie jest masa możliwości - więc jak to w momentach kryzysowych mówi mój mąż: nieźle się wpakowaliśmy :D
OdpowiedzUsuńZobaczysz, że niedługo dojrzejecie do myśli, aby się rozkurczyć ;-)
UsuńPonad 20 lat temu bawiłam się w coś podobnego. W szkole na zajęciach z techniki :-) i od tego czasu kompletnie zapomniałam o ich istnieniu :-)
OdpowiedzUsuńBardzo fajne i ładny masz wystrój pokoju :)
OdpowiedzUsuńsorki ale mi wcale się nie podoba taki pomysł do mieszkania...siedlisko kurzu ;))
OdpowiedzUsuńJak się zakurzy to wyrzucę ;-)
UsuńKotek cudny. Pompony w sali weselnej/sylwestrowej? - jak najbardziej! Poza tym, że na czapkach zimą musze być.
OdpowiedzUsuńsuper pomysł genialnie komponuje się w otoczenie :)
OdpowiedzUsuńmoaa kupie kota:) boski jest
OdpowiedzUsuńPrzyjaciół się nie sprzedaje ;-)
UsuńBardzo lubię takie elementy dekoracyjne. sama również tworzę pompony, lecz z innego materiału. Zapraszam również do siebie do wpisu zatytułowanego " pompons" na http://mysweetdreaminghome.blogspot.com
OdpowiedzUsuń