Domowo :)
Zima w pełni, a ja już ocieplam mieszkanie wiosennymi gadżetami :) Na parapecie stoi już Hiacynt - mój pierwszy w zyciu!





Pulpit też taki wiosenny :) Zdjęcie stare, ale kocham je ogromnie :)

Dzisiaj od późnego ranka stoję w garnkach. Lubię gotować jak mam czas, a w tygodniu po pracy mi się zwyczajnie nie chce, więc postanowiłam sobie nagotować obiadów na cały tydzień. Wydaje mi się jednak, że wyszło mi na dłużej ;) I tak dziś można wybierać u mnie jak w restauracji zanim wszystko pójdzie do zamrażarki :) Proponuję: cycki kurczaka w sosie czosnkowo-ziołowym, gulasz, zwykłe schaboszczaki i mielone. Rosół też idzie do zamrożenia, można z niego zrobić każdą zupę w mig :) Mam jeszcze karkówkę i wieprzowinę przyrządzoną na sposób, który mi ostatnio bardzo smakuje (nie tylko mi ;). Muszę się z Wami podzielić tym przepisem, bo jest super szybki i pyszny. Piekę owe mięso (posolone) w naczyniu żaroodpornym z miodem, jabłkami i rodzynkami. Rewelacja! Jak nie przepadam za rodzynkami "w czymś" tak tutaj one się rozgotowują i dopełniają smaku wytworzonego sosu :)

Tymczasem się żegnam :)
Chodzi mi po głowie pewniem temat. Postaram się wstawić posta w tygodniu, jak ubiorę w słowa wszystko co chce powiedzieć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)

A nie chcesz mnie zaprosić na obiad? ;) bo tyle rozmaitości to ja w całym swoim życiu nie nagotowałam! Jestem pełna podziwu!
OdpowiedzUsuńKochana pora obiadowa przed nami! Wpadaj :)))
UsuńOoo,to co Ty z tymi książkami robisz? Zaciekawiłaś mnie:)
OdpowiedzUsuńObiady wyglądają super,ale na razie nie dla mnie jeszcze za bardzo.
Oj Aniu, wyobrażam sobie jaką masz dietkę...
UsuńNapisałam już niżej Dziewczynom ;) Zaczęłam od dołu odpisywać na komentarze :)
Piękne hiacynty, też chyba sprawię sobie jakiegoś kwiatka...
OdpowiedzUsuńI hej, mamy takie same filiżanki! :)
:))))
UsuńUwilbiam je (mam dwie), dostałam od mamy :)
Aż ślinka cieknie na samą myśl o tych wszystkich doskonałościach kulinarnych. Ja też bym się chętnie na obiad wprosiła :P
OdpowiedzUsuńPiękny wiosenny parapet. Uwielbiam
Dzięuję Malko :*
Usuńcudowna ta filiżanka, mam bzika na punkcie filiżanek!!!! a co do włosów podobasz mi sie tak jak teraz jesteś tu na tym zdjeciu małym po lewej stronie i tak jak bylas na tych zdjeicach swiatecznych na tytule bloga!!! boskie to było!
OdpowiedzUsuńNaturel ;)
UsuńWIOSNA <3
OdpowiedzUsuńświetne zdjęcia :) ostatnie zdjęcie sprawiło, że jestem strasznie głodna :D!
OdpowiedzUsuńOch, hiacynty, jakie cudne!
OdpowiedzUsuńOpowiedz coś więcej o pracy. Co robisz z tymi książkami?
Na razie noszę je z kąta w kąt ;) I zaznajamiam się z niemal 300 tytułami ;)
UsuńPowiem jak się wszystko poukłada :)
Hiacynt... też już się zastanawiałam nad jakąś wiosną w domu. Myślałam posadzić niezapominajki w doniczce, ale się zastanawiam czy urosną, byłyby świetną dekoracją na święta. Co do obiadów - faktycznie wybór ogromny, ja od dwóch dni mam ochotę na zielone więc szpinak, i brokuł w dwóch odsłonach podaję: zupa krem wczoraj, a dziś makaron z kurczakiem i sos z zielonego - chyba czas żeby te mrozy już sobie poszły ;)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę zieleniny. Zazdroszczę!!! Ja nie mogę :(
UsuńSpróbuj posadzić kwiatki, jak urosną będę powodem dumy :)
Uwielbiam hiacynty.
OdpowiedzUsuńa, ja tu biedna sama siedzę i wpierniczam marchewkę:) pora wpuścić trochę wiosny do domu i zafundować sobie takiego hiacynta, a najlepiej całą masę kolorowych, pachnących hiacyntów:) Smacznego!
OdpowiedzUsuńHiacyntom mówimy tak!!! :)
UsuńZaintrygowałaś mnie tymi książkami...może więcej informacji przemycisz ? Poza tym muszę od Ciebie "zgapić" gotowanie na tydzień, póki co kończy mi się wena na dwóch dniach :)
OdpowiedzUsuńNa razie nie zapeszam, jestem na okresie próbnym ;)
UsuńPięknie, przepięknie!
OdpowiedzUsuńTa mroźna, ale jakże słoneczna <3 zima, sprawia że naprawdę czuć wiosnę w powietrzu!
Pozdrawiam,
Czmiel
o taaaaaak Twoje mieszkanie staje się wiosenne :)!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
To świetnie, że robisz to co lubisz, lepiej trafić nie mogłaś.
OdpowiedzUsuńhttp://szafa.pl/c9013590-pudrowe-szorty-new-look-m-l.html
Przepraszam, link to pomyłka.;/
OdpowiedzUsuńZamawiam dokładny przepis na tego kurczaka czosnkowo-ziołowego i na tę wieprzowinę :)
OdpowiedzUsuńKurak to jak zwykle z głowy... Jagurt, śmietana, zioła prowansalskie, majeranek, czosnek i chyba tyle ;)
UsuńCzłowiek głodny, a Moaa 500 % normy wyrobiła:))) Poproszę o szczegóły tej karkówki w miodzie.
OdpowiedzUsuńa będzie z 15 km...:) moj mąż bardzo jest za tym zeby bez TV...on jest starsznie negatywnie nastawiony do tego całego gówna medialnego....moj maz ma bardzo sztywne zasady....
OdpowiedzUsuńO rany Moaa! I wszystkie gospodynie domowe po przeczytaniu tego posta spalaja sie we wstydu, przez caly ostani miesiac nie ugotwaly tyle i tak co, Moaa w jedna niedziele! =o)))))))
OdpowiedzUsuńJa tez nie przepadam za rodzynkami w czyms a juz za w serniku ulbizam w myslach piekacemu ;o)))))))
Ale z tego co tu widze, na takiej karkowki i wieprzowiny warto sprobowac. (Choc tak calkiem na marginesie odrzuca mnie ostatnio od mieska ... - nie wiem czemu)
Fotografie Hiacyntow (h czy ch - musze sprawdzic u Ciebie wyzej .. dobrze H! ;oD ) sa takie NASYCONE!!! Same kwiatki rownie piekne, niech sie trzymaja dzielnie i nie tak latwo odstapia listki na pozywke Harego ;o).
(Zauwazam tez urocza filizaneczke ... ach ach)
Udnageo nowego tygodnia pracy! ;o*
Jeszcze krokiety zakręciłam hihi ;)
UsuńA co do mięska, hmyyy... może ciąża? ;)
:*
=o) Ciaza to moze nie.
UsuńAle Ty z wykonaniem takiego menu, mozesz juz garnkowo obijac sie do konca roku! ;o)
Koniecznie podaj dokładny przepis na tą wieprzowinę i karkówkę, bo aż mi ślinka leci ;) Ja też muszę już pomyśleć o wiośnie ;)
OdpowiedzUsuńsłuchaj ciagle mam się pytać i zapominam ! jaki to wozek ta specerówka na zdjeciach na dole ???? fajnie wygląda!
OdpowiedzUsuńWiele wózków przerobiłam ;) Ten akurat to Mutsy Spider.
UsuńDziewczyny mięsko robię tak jak napisałam. Na oko. Nie mam przepisu żadnego, no, ale mniej więcej na kilo mięsa, 1-2 jabłka, garść rodzynek i dwie duże łyżki miodu. Wszystko :)
OdpowiedzUsuńNooo dobra,to poczekam aż się poukłada:)
OdpowiedzUsuńJa już w miarę normalnie jem,ale takie bardzo lekkie rzeczy.Unikam wszystkiego co ciężkostrawne.