Sexy zumba ♥

14 komentarzy
Większość z nas ma swoje romanse ze sportem. Niekiedy przeradzają się one w prawdziwe uczucie, a niekiedy kończą szybciej niż zamierzaliśmy ;-) Próbujemy, smakujemy, wybieramy to co dla nas najodpowiedniejsze. Ja próbowałam wielu sportów i gdy już dawno temu utwierdziłam się w przekonaniu, że kocham się w tych statycznych typu joga, stretching czy nordic walking spróbowałam czegoś nowego... ;-) Kogo bym nie posłuchała z uprawiających zumbę, byli zachwyceni. Spróbowałam i ja i... i... i zakochałam się na amen!
Zapisując się na fitness w głowie miałam obraz swojej męki o własną sylwetkę. Siebie chodzącej jak na tortury... Teraz tak spodobało mi się bycie fit, że wyczekuję godziny, aby móc iść na zajęcia :-) Poza zajęciami "odchudzającymi" zależało mi na jodze, dlatego szukałam klubu, który będzie miał w ofercie obydwa rodzaje sportu. Udało mi się trafić na promocję w sieci klubów Zdrofit. Takim sposobem kupiłam karnet open za 200 zł na miesiąc, a na drugi za 1 zł! (do aktualnej promocji dołączona jest druga o bezpłatnym wydaniu karty członkowskiej, która regularnie kosztuje 100zł - tylko do końca sierpnia!) Do tego dostałam voucher na zajęcia z osobistym trenerem i ręczniczek :-)
Wracając do zajęć z zumby to byłam na nich 3 razy. Pierwsze dwa prowadzone były przez dziewczyny i to wydawało mi się ok. Kobiety z kobietami wyginające się przed lustrem :-) Chcąc iść na ostatnie zajęcia miałam ogromne obawy widząc w grafiku mężczyznę jako instruktora... Ogólnie nie lubię zajęć z mężczyznami. A tu kręcenie tyłeczkiem z facetem? Nie miałam wyboru, bo mogłam iść na najpóźniejszą godzinę więc zaryzykowałam i... Byłam w szoku widząc tą pełną salę! A gdy zajęcia się zaczęły wiedziałam już dlaczego :-) 
1. Zajęcia prowadzone przez tancerza były bardzo ciekawe.
2. Jego empatia i podejście do kobiet niesamowite!
Była lambada i nawet wężyk czy tańce w kółeczku :-) Dla mnie to lepsze niż nie jedna impreza i co ważne, na trzeźwo, a endorfiny robią swoje :-)
Co jeszcze warto dodać to to, że podczas zumby można odkryć swoją kobiecość. Tak mi się wydaje, bo ja z kocimi ruchami nie mam problemów (gorzej z koordynacją ;-). Taniec, ruch, dobór muzyki i jeszcze tak niesamowity instruktor jak Bartek ze Zdrofit potrafią niesamowicie naładować energią :-)

14 komentarzy :

  1. ooo na takich zajęciach z węzykami to nie byłam :-))) ja po przepriowadzce straciłam możliwość chodzenia na zumbę ... teraz otworzono nowe centrum i są zajęcia zumowe i oczywiście chodzę chodzę :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też byłam zaskoczona tymi wężykami, jak na weselu hihi ;-)

      Usuń
  2. Też miałam romans z Zumbą :-)
    Podobało mi się, choć wolę, że się tak wyrażę "mocniej spocić" ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozazdrościłam! Też chcę!!! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że ta miłość potrwa długo :) Ubolewam, że nie dla mnie sportowe klimaty. Choć wiem, że jako obserwator też mogłabym się zakochać bez pamięci i cierpieć bez końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz w domu na co dzień takie widoki :-) Wystarczy, że poprosisz i masz osobistego trenera we własnym tempie :D

      Usuń
    2. Hehehehe :) Mój osobisty małoletni trener nie lubi kręcić biodrami ;) Mam nadzieję, że zmieni się pod tym względem w najbliższym czasie :)) A jego piruetów za nic w świecie nie jestem w stanie powtórzyć :))) Za szybkie są i w głowie mi się kręci :)))

      Usuń
  5. Sama kiedyś zastanawiałam się nad Zumbą ,ale boje się że nie podołam kondycyjnie :D


    http://sweet-cherry-lady.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko, kiedy ja byłam w Zdrofit... wieki temu ;) Strasznie fajna promocja! Może zimą uda mi się tam wrócić ;)

    OdpowiedzUsuń