Kiedy ostatnio się wzruszyłaś/eś?
Płaczka -kaczka jest ze mnie niesamowita. Wzruszają mnie przeróżne sytuacje. Zawsze płaczę na bajkach w kinie ;-)
Ostatni raz wzruszyłam się wczoraj siedząc na ławce przed domem. Kuba jeździł na rowerze, a ja czytałam. Przede mną tato pchał wózek z córeczką w wieku około 7-9 miesięcy. Dziewczynka wyrzuciła grzechotkę z wózka patrząc mi głęboko w oczy i zaczęła się mocno śmiać :-) Tata podał jej grzechotkę, a ona nieodrywając wzroku zrobiła to ponownie. Smiałam się do niej tak jak ona do mnie, gdy przejechali dalej, popłynęły mi łzy. Samoistnie. Niektórych rzeczy nie umiem kontrolować...
A dziś urodziny Kubasia :-) Poszedł dumnie do przedszkola z torbą pełną żelków i cukierków :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)

Wszystkiego najlepszego dla Kubasia;)
OdpowiedzUsuńJa też jestem płaczka...
Dziękujemy :-) :-*
UsuńŚwietny model, zapisz go do agencji!
OdpowiedzUsuńJa chyba nigdy nie zaznam sytuacji, kiedy będę mogła spokojnie poczytać książkę podczas, gdy dzieci BEZPIECZNIE się bawią
Spokojnie... Kuba sam jeszcze nie chodzi na podwórko, a dzieci znajomych już owszem, nawet młodsze... Dopiero sama się przełamuję, aby mie patrzeć na niego... Siedzę, czytam i zerkam co jakiś czas ;-)
UsuńA z agencją to coś muszę zrobić, bo mój synek ma parcie na szkło ;-)))
UsuńTe parcie na szkło to chyba wyssał z mlekiem matki ;)
UsuńKurcze ja się wzruszam cały czas, na każdym kroku mam powody do wzruszania się. Przyznam, że czasem bywa to uciążliwe, hhehe :)
OdpowiedzUsuńNajlepsze życzenia dla Kubusia, a Tobie Kochana ogromne gratulacje :) Połowicznie to również Twoje święto, więc 100 lat dla Was :*
Tak tak, traktuję to również jako własne święto :-) Dziękujemy serdecznie :-*
Usuńmy kobiety tak mamy, juz taka nasza natura...i to jest piekne....czapka smerfastyczna!!!! idę po wieżę ;P co dwie to nie jedna !!!:)
OdpowiedzUsuńO to to ;-)
UsuńSpodobał mi się bardzo komentarz "my kobiety tak mamy (...)" Fajny jest moment w życiu, gdy można zaakceptować w pełni tę swoją wyjątkowość. Nie jest łatwo z tą "kobiecą odmiennością" ani w szkole, ani w pracy, ani w wielu innych sytuacjach społecznych. Ale wielką ulgę przynosi moment, gdy można powiedzieć: "Może ktoś mojej wrażliwości nie akceptuje, może ona komuś przeszkadza, albo śmieszy. Ale co mnie to właściwie obchodzi?"
UsuńPrzyłączam się do życzeń. Maj to najpiękniejszy miesiąc na urodziny! Wiem co mówię ;-)
Ano właśnie. ja też ostatnio tak ryczę ni z gruszki ni z pietruszki :)
OdpowiedzUsuńSto lat dla Kuby!
Wszystkiego zdrowego, dobrego i przepysznego!
Dziękujemy :-)
UsuńWszystkiego najlepszego dla Kuby, ja też jestem majowa - miałam urodziny wczoraj:) Mam pytanie - jak książka Pawlikowskiej - podoba Ci się - jest warta kupienia?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Ania
No to spełnienia marzeń z okazji urodzin :-)
UsuńKsiążka jest cudowna. Śmiem twierdzić, że przełomowa i jedna z ważniejszych w moim życiu...
Ja się wzruszeń nawet na głupich serialach nie mówiąc już o komediach romantycznych czy książkach, no a teraz jeszcze Oleńka codziennie dostarcza mi nowych wzruszeń więc zdecydowanie piszę się do Twojego klubu płaczek ;)
OdpowiedzUsuńWitam w klubie :-) Dzieci to ciągły powód do wzruszeń ;-)
UsuńOstatnio?
OdpowiedzUsuńSiedziałam na łóżku z moją czarną labradorką Gapcią.Spała. Popatrzyłam na jej siwą mordkę i uświadomiłam sobie, że kiedyś będę siedziała na tej samej kanapie, a tego cudownego, cieplutkiego stworzonka obok mnie nie będzie.
Nikt nie wie ile tak naprawdę czasu nam zostało. Może jest go dużo, a może mało, ale w każdej chwili, takiej jak tamta, dziękuję Bogu za tych, których kocham najbardziej na świecie...
A wiesz, że ostatnio pomyślałam tak o Harrym... Ma 6 lat, więc ma przed sobą dużo życia, ale jakoś dopadła mnie nostalgia z powodu takiego, że kiedyś go z nami nie będzie...
UsuńMam tak samo - ba! potrafię się wzruszyć na reklamie. Reportaż o psach ze schroniska i ich smutne oczy powodują u mnie fontannę łez.
OdpowiedzUsuńOj, widzę, że nas płaczek jest dużo więcej! :-D
OdpowiedzUsuńJa to wzruszam się nagminnie. W takiej sytuacji, jaką opisujesz, to też spokojnie puściłabym kilka łez.....
:-***
Wszystkiego najlepszego dla Kubusia! To za model z niego! :-))
Odkąd klusek pojawił się na świecie bardzo często się wzruszam. Nie wiem czy to sprawa hormonów, czy jakaś bardziej wrażliwa się zrobiłam :)
OdpowiedzUsuńCo za fajny chłopak... szkoda, że już prawie 30 na karku :)
OdpowiedzUsuńStówka dla synka!
A kiedy ja się ostatnio wzruszyłam... no jakąś godzinkę temu, oglądając świetny film "Wysoka fala"! Polecam =)
Miłego weekendu!
ja się dziś popłakałam ale przez kierowniczkę zdecydowanie bardziej ze złości i bezradności niż ze wzruszenia ale miewam dni kiedy reklama potrafi doprowadzić mnie do łez już nie wspomnę o wszelkich programach o zwierzętach. Ostatnio opowiadałam M że ktoś przegonił koty mieszkające pod balkonem jednego z bloków. Były tam długo, miały domek, ktoś je dokarmiał, pojawiły się kociaki... ale NIE trzeba zniszczyć, pogonić (zabić?) rozbeczałam się jak bóbr...
OdpowiedzUsuńAle fajny chłopaczek :) Sto lat!
OdpowiedzUsuńZapomniałam- oczywiście 100 lat dla Kubusia :)
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego dla Kubusia!!!
OdpowiedzUsuńNie możesz być większą beksą ode mnie! To po prostu niewykonalne ;) Mnie łatwiej byłoby wymienić kiedy ostatnio się nie wzruszyłam! Bo wzruszam się co i rusz, z każdego, nawet najbardziej błahego powodu, a często bez powodu, bez względu na to który to dzień cyklu ... Bo ja tak po prostu już mam :) I również nie umiem tego kontrolować. Dlatego często zwyczajnie tego w sobie nie cierpię. Gdybym mogła coś w sobie zmienić, to właśnie to. Chciałabym być choć ciut bardziej twarda ...
Ostatni raz wzruszyłam się we wtorek przy przedostatnim i ostatnim odcinku 6 serii Chirurgów. To był istny napad płaczu. Nie mogłam się otrząsnąć. Czasami dziwię się jak bardzo człowiek może się "zżyć"(przyzwyczaić) do fikcyjnych postaci. Przy tym serialu mam tak, że do odcinek płaczę. Spóźnione o 18 min. wszystkiego najlepszego dla Kubusia. Btw. Mój miesięczny bratanek również ma na imię Kubuś :)
OdpowiedzUsuńJa zrobiłam sie taka wrażliwa jak urodziłam córkę. Tez wzruszam się na bajkach, filmach. Wczoraj łza poleciała na Poradniku pozytywnego myślenia.
OdpowiedzUsuńFajnego masz kawalera:)
Kubusiowi sto lat! Ale z niego przystojniak! A kiedy sie wzruszylam? Hmm Ty chyba wiesz :) teraz to juz bede ryczec o wiele czesciej a juz bylo tego sporo!
OdpowiedzUsuńTo nic zlego:) wrazliwosc to coś pięknego:)
OdpowiedzUsuńJa płaczę standardowo raz na dzień - widzę kota - płaczę, świeci słońce - płaczę, bo jest pięknie. Czasem potrafię sobie swój pogrzeb wyobrazić i też oczywiście płakać - wariatka!!!
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego Kubeczku!!!
OdpowiedzUsuńUrodzinowo najlepsze życzenia; płaczowo- ja ryczę przy byle okazji...
OdpowiedzUsuńA jaka książka towarzyszy Ci? Widzę, że to B. Pawlikowska. Interesuje mnie jednak tytuł?
OdpowiedzUsuńW dżungli podświadomości :)
UsuńJesteś wielką szczęściarą wiesz :)?
OdpowiedzUsuńA co do wzruszeń... ja płakałam kiedyś nawet na odcinku kuchennych rewolucji... I wszyscy się ze mnie śmieją. A historia pewnego restauratora, który przez długie lata prowadził swoją restauracje (miał około 70 lat)i musiał rozstać się z przedmiotami do których był silnie przywiązany... było to cholernie smutne.