Kiedy ostatnio się wzruszyłaś/eś?

37 komentarzy
Płaczka -kaczka jest ze mnie niesamowita. Wzruszają mnie przeróżne sytuacje. Zawsze płaczę na bajkach w kinie ;-)
Ostatni raz wzruszyłam się wczoraj siedząc na ławce przed domem. Kuba jeździł na rowerze, a ja czytałam. Przede mną tato pchał wózek z córeczką w wieku około 7-9 miesięcy. Dziewczynka wyrzuciła grzechotkę z wózka patrząc mi głęboko w oczy i zaczęła się mocno śmiać :-) Tata podał jej grzechotkę, a ona nieodrywając wzroku zrobiła to ponownie. Smiałam się do niej tak jak ona do mnie, gdy przejechali dalej, popłynęły mi łzy. Samoistnie. Niektórych rzeczy nie umiem kontrolować...
A dziś urodziny Kubasia :-) Poszedł dumnie do przedszkola z torbą pełną żelków i cukierków :-)

37 komentarzy :

  1. Wszystkiego najlepszego dla Kubasia;)

    Ja też jestem płaczka...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny model, zapisz go do agencji!
    Ja chyba nigdy nie zaznam sytuacji, kiedy będę mogła spokojnie poczytać książkę podczas, gdy dzieci BEZPIECZNIE się bawią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie... Kuba sam jeszcze nie chodzi na podwórko, a dzieci znajomych już owszem, nawet młodsze... Dopiero sama się przełamuję, aby mie patrzeć na niego... Siedzę, czytam i zerkam co jakiś czas ;-)

      Usuń
    2. A z agencją to coś muszę zrobić, bo mój synek ma parcie na szkło ;-)))

      Usuń
    3. Te parcie na szkło to chyba wyssał z mlekiem matki ;)

      Usuń
  3. Kurcze ja się wzruszam cały czas, na każdym kroku mam powody do wzruszania się. Przyznam, że czasem bywa to uciążliwe, hhehe :)
    Najlepsze życzenia dla Kubusia, a Tobie Kochana ogromne gratulacje :) Połowicznie to również Twoje święto, więc 100 lat dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, traktuję to również jako własne święto :-) Dziękujemy serdecznie :-*

      Usuń
  4. my kobiety tak mamy, juz taka nasza natura...i to jest piekne....czapka smerfastyczna!!!! idę po wieżę ;P co dwie to nie jedna !!!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spodobał mi się bardzo komentarz "my kobiety tak mamy (...)" Fajny jest moment w życiu, gdy można zaakceptować w pełni tę swoją wyjątkowość. Nie jest łatwo z tą "kobiecą odmiennością" ani w szkole, ani w pracy, ani w wielu innych sytuacjach społecznych. Ale wielką ulgę przynosi moment, gdy można powiedzieć: "Może ktoś mojej wrażliwości nie akceptuje, może ona komuś przeszkadza, albo śmieszy. Ale co mnie to właściwie obchodzi?"

      Przyłączam się do życzeń. Maj to najpiękniejszy miesiąc na urodziny! Wiem co mówię ;-)

      Usuń
  5. Ano właśnie. ja też ostatnio tak ryczę ni z gruszki ni z pietruszki :)

    Sto lat dla Kuby!
    Wszystkiego zdrowego, dobrego i przepysznego!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkiego najlepszego dla Kuby, ja też jestem majowa - miałam urodziny wczoraj:) Mam pytanie - jak książka Pawlikowskiej - podoba Ci się - jest warta kupienia?
    Pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to spełnienia marzeń z okazji urodzin :-)
      Książka jest cudowna. Śmiem twierdzić, że przełomowa i jedna z ważniejszych w moim życiu...

      Usuń
  7. Ja się wzruszeń nawet na głupich serialach nie mówiąc już o komediach romantycznych czy książkach, no a teraz jeszcze Oleńka codziennie dostarcza mi nowych wzruszeń więc zdecydowanie piszę się do Twojego klubu płaczek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w klubie :-) Dzieci to ciągły powód do wzruszeń ;-)

      Usuń
  8. Ostatnio?
    Siedziałam na łóżku z moją czarną labradorką Gapcią.Spała. Popatrzyłam na jej siwą mordkę i uświadomiłam sobie, że kiedyś będę siedziała na tej samej kanapie, a tego cudownego, cieplutkiego stworzonka obok mnie nie będzie.
    Nikt nie wie ile tak naprawdę czasu nam zostało. Może jest go dużo, a może mało, ale w każdej chwili, takiej jak tamta, dziękuję Bogu za tych, których kocham najbardziej na świecie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że ostatnio pomyślałam tak o Harrym... Ma 6 lat, więc ma przed sobą dużo życia, ale jakoś dopadła mnie nostalgia z powodu takiego, że kiedyś go z nami nie będzie...

      Usuń
  9. Mam tak samo - ba! potrafię się wzruszyć na reklamie. Reportaż o psach ze schroniska i ich smutne oczy powodują u mnie fontannę łez.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj, widzę, że nas płaczek jest dużo więcej! :-D
    Ja to wzruszam się nagminnie. W takiej sytuacji, jaką opisujesz, to też spokojnie puściłabym kilka łez.....
    :-***

    Wszystkiego najlepszego dla Kubusia! To za model z niego! :-))

    OdpowiedzUsuń
  11. Odkąd klusek pojawił się na świecie bardzo często się wzruszam. Nie wiem czy to sprawa hormonów, czy jakaś bardziej wrażliwa się zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Co za fajny chłopak... szkoda, że już prawie 30 na karku :)
    Stówka dla synka!

    A kiedy ja się ostatnio wzruszyłam... no jakąś godzinkę temu, oglądając świetny film "Wysoka fala"! Polecam =)
    Miłego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  13. ja się dziś popłakałam ale przez kierowniczkę zdecydowanie bardziej ze złości i bezradności niż ze wzruszenia ale miewam dni kiedy reklama potrafi doprowadzić mnie do łez już nie wspomnę o wszelkich programach o zwierzętach. Ostatnio opowiadałam M że ktoś przegonił koty mieszkające pod balkonem jednego z bloków. Były tam długo, miały domek, ktoś je dokarmiał, pojawiły się kociaki... ale NIE trzeba zniszczyć, pogonić (zabić?) rozbeczałam się jak bóbr...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ale fajny chłopaczek :) Sto lat!

    OdpowiedzUsuń
  15. Zapomniałam- oczywiście 100 lat dla Kubusia :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Wszystkiego najlepszego dla Kubusia!!!
    Nie możesz być większą beksą ode mnie! To po prostu niewykonalne ;) Mnie łatwiej byłoby wymienić kiedy ostatnio się nie wzruszyłam! Bo wzruszam się co i rusz, z każdego, nawet najbardziej błahego powodu, a często bez powodu, bez względu na to który to dzień cyklu ... Bo ja tak po prostu już mam :) I również nie umiem tego kontrolować. Dlatego często zwyczajnie tego w sobie nie cierpię. Gdybym mogła coś w sobie zmienić, to właśnie to. Chciałabym być choć ciut bardziej twarda ...

    OdpowiedzUsuń
  17. Ostatni raz wzruszyłam się we wtorek przy przedostatnim i ostatnim odcinku 6 serii Chirurgów. To był istny napad płaczu. Nie mogłam się otrząsnąć. Czasami dziwię się jak bardzo człowiek może się "zżyć"(przyzwyczaić) do fikcyjnych postaci. Przy tym serialu mam tak, że do odcinek płaczę. Spóźnione o 18 min. wszystkiego najlepszego dla Kubusia. Btw. Mój miesięczny bratanek również ma na imię Kubuś :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja zrobiłam sie taka wrażliwa jak urodziłam córkę. Tez wzruszam się na bajkach, filmach. Wczoraj łza poleciała na Poradniku pozytywnego myślenia.
    Fajnego masz kawalera:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kubusiowi sto lat! Ale z niego przystojniak! A kiedy sie wzruszylam? Hmm Ty chyba wiesz :) teraz to juz bede ryczec o wiele czesciej a juz bylo tego sporo!

    OdpowiedzUsuń
  20. To nic zlego:) wrazliwosc to coś pięknego:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja płaczę standardowo raz na dzień - widzę kota - płaczę, świeci słońce - płaczę, bo jest pięknie. Czasem potrafię sobie swój pogrzeb wyobrazić i też oczywiście płakać - wariatka!!!

    OdpowiedzUsuń
  22. Wszystkiego dobrego Kubeczku!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Urodzinowo najlepsze życzenia; płaczowo- ja ryczę przy byle okazji...

    OdpowiedzUsuń
  24. A jaka książka towarzyszy Ci? Widzę, że to B. Pawlikowska. Interesuje mnie jednak tytuł?

    OdpowiedzUsuń
  25. Jesteś wielką szczęściarą wiesz :)?
    A co do wzruszeń... ja płakałam kiedyś nawet na odcinku kuchennych rewolucji... I wszyscy się ze mnie śmieją. A historia pewnego restauratora, który przez długie lata prowadził swoją restauracje (miał około 70 lat)i musiał rozstać się z przedmiotami do których był silnie przywiązany... było to cholernie smutne.


    OdpowiedzUsuń